<title_newspaper="Trybuna Robotnicza"> 
<title_article="Obrazki i szkice>
<author_1=mp> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1952">
<month="12">
<date=1952-12-03>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Wdrowalimy sobie par dni temu po ulicach Janowa, patrzyli na szerokie dymy co say si od kominw kopalni po caym niebie, na ludzi pieszcych na szycht i mylelimy sobie: pierona, jaki to byby adny obraz  ci ludzie we mgle, wysokie kominy na szarym, zadymionym niebie, czerwone ceglane budynki...
Ale chcc malowa trzeba przecie co wiedzie o ludziach z osiedla yjcego w cieniu kominw kopalnianych. Zobaczylimy grup modych ludzi wchodzcych do duego gmachu z napisem Hotel Robotniczy nr l. Weszlimy do wntrza i poprosili gospodarza hotelu Pawa Szydo, eby nam pozwoli popatrze jak jego chopaki mieszkaj.
Uchylilimy drzwi jednej z sypialni. adny, przyjemny dla oka obraz. Biae ka, materace, biaa, czysto obleczona pociel. Na stole cerata. Dugi rzd szafek. Porzdek wzorowy, cho w duym pokoju mieszka omiu lokatorw.
 Jak si mieszka?  pytamy jednego z mieszkacw, ktry wanie wybiera si na poudniow szycht.
 Doskonale, to chyba od razu wida  mieje si rbacz Jan Regulski, ktry tu przywdrowa spod Pszczyny  yjemy w zgodzie, cho mieszka nas 363 chopa. Dbaj o nas. Mamy tu na miejscu stowk, oprcz tego na kadym pitrze s podrczne kuchenki, na ktrych w kadej chwili mona sobie co zgotowa. Czowiek si odmadza, po kawalersku yje
Kiedy, przed laty, w tym samym hotelu, dzi do niepoznania odnowionym, przebudowanym i wyremontowanym, inaczej byo. Inaczej wygldaa robotnicza sypialnia. Starzy rbacze Pawe Szydo i Ludwik Gauszka dobrze te czasy pamitaj. ka nie stay tak jak teraz pojedynczo, tylko dwutokowo. Pitrzyy si jedne nad drugimi drewniane prycze. Materacw nie byo, tylko sienniki. A pociel? A obleczenie? 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1>
